Wywiad rzeka w majestacie prawa

O kobiecie, która miała nerwy ze stali

Joanna Podgórska przeprowadza rozmowę z Małgorzatą Ronc, obecnie w stanie spoczynku. Prokurator. Kobieta, która się nie bała. Nowe wydanie – www.taniaksiazka.pl to detaliczna opowieść o tym, że praca faktycznie jest czasami powołaniem, a do tej trzeba mieć stalowe nerwy, chęci i przede wszystkim nie dać się zastraszyć. Ronc współpracowała z wieloma funkcjonariuszami w całym kraju, jeździła nocami na miejsca zbrodni i sama zbierała dowody. Potrafiła zbudować siatkę informatorów i nigdy nie dała się zwieść. Grożono jej niejednokrotnie. Straszono, że zginie. Próbowano wręczać łapówki. Nic z tego nie przeszło.

O Ronc zrobiło się głośno w polskich mediach, kiedy obiegła je informacja, że to właśnie ona została wybrana jako oskarżyciel w sprawie Mariusza Trynkiewicza. Z opowieści wyłaniają się inne, wcześniejsze sprawy, które miały o wiele silniejszy pierwiastek emocjonalny i niosły za sobą o wiele większe zagrożenie (m.in. sprawa seryjnego mordercy, Henryka Morusia). Przeważnie, kiedy myślimy o miejscu zbrodni, lub ekipie badającej ślady i tropy, wyobrażamy sobie kilku potężnych, surowo spoglądających mężczyzn. Miejsce kobiety w trudnym zawodzie wielokrotnie było Ronc pokazywane, z zaznaczeniem, że się do tego nie nadaje. Za każdym razem pokazała, że jej rozmówca się myli.

Tysiące spraw, wiele rozwiązań

To, co wyłania się na pierwszy plan to ogromne oddanie dla sprawy, ze szczególnym szacunkiem dla ofiar przestępstwa. Nie ma tu narzuconej lub łagodzonej względami surowości, jest działanie zgodnie z literą prawa. Zawsze. Prokurator niejednokrotnie podkreśla, że posiada dość konfliktową naturę, co często powodowało spięcia na linii z podwładnymi lub szefostwem. Chwali swojego bezpośredniego przełożonego, Adama Staniszewskiego, który przekonany o jej zaangażowaniu niejednokrotnie ratował ją z tarapatów.

Bardzo ważnym aspektem książki jest analiza polskiego wymiaru sprawiedliwości. Okazuje się, że to nie przestępcy, a głównie politycy działają na jego niekorzyść. Ronc skrupulatnie tłumaczy, dlaczego prokuratura jest uznawana w oczach obywateli jako bezduszny i biurokratyczny aparat wykonawczy. Wspomina mnóstwo pracy i dokumentacji, tworzonej po nocach, a także stosy raportów, które wzmagają biurokrację w każdym zawodzie. Ryba faktycznie psuje się od głowy. W wielu wypadkach nie ma nawet możliwości skazania przestępcy na karę adekwatną do jego wykroczenia. Poza tym nadal w kraju nieskutecznie wygląda również resocjalizacja.

Książka - autor freepik - pl.freepik.com

Pani prokurator, która nie boi się nikogo

Kobieta ze stali

Prokurator. Kobieta, która się nie bała. Nowe wydanie” jest wyczerpującym reportażem Joanny Podgórskiej, która przeprowadza wywiad-rzekę z Małgorzatą Ronc, obecnie w stanie spoczynku. O pani prokurator zaczęło być głośno w polskich mediach, ponieważ to ona przeprowadziła sprawę Mariusza Trynkiewicza. Jak dowiadujemy się z opracowania nie należała ona do najtrudniejszych – na koncie kobiety znajdują się setki dobrze przeprowadzonych i skutecznych aresztowań, a także wiele rozwiązań zawodowych, z których jako ułatwienia, korzystają teraz jej młodsi koledzy i koleżanki.

Ronc była pracownikiem o wyjątkowo buntowniczej naturze. Nie pozwalała sobie na docinki, jakoby kobieta nie nadawała się do tego zawodu. Potrafiła rzucić ciętą ripostą i nie zastanawiała się, do kogo trafi. Przez to jej przełożony, Adam Staniszewski, musiał co jakiś czas ratować ją z tarapatów. Wielokrotnie była prawie zawieszona (niesubordynacja) oraz wzywana na dywanik (niekonwencjonalne metody śledcze), ale zawsze udawało jej się wyjść z tego obronną ręką. Na miejsca zbrodni wolała jeździć sama i samodzielnie kolekcjonować dowody. Pracy w grupie i zespole tez nie do końca lubiła. Potrafiła zbudować dobre, wiarygodne siatki kontaktów, zajrzeć pod każdy kamień i w całości skupić się na wykonywanej pracy.

Pogróżki, zastraszanie i stalking

Ronc potwierdza, że niejednokrotnie grożono jej śmiercią, ale zwraca też uwagę na to, że każdy dobry prokurator usłyszał coś takiego przynajmniej raz w życiu. To tylko utwierdzało ją w przekonaniu, że jest coraz bliżej rozwiązania sprawy. Nigdy nie mogła pokazać, że się boi, a w sytuacjach kryzysowych zawsze musiała zachować zimną krew. Udało jej się uniknąć załamania nerwowego lub alkoholizmu, który dotknął wielu jej kolegów po fachu. Wspomina też sprawy, które nią wstrząsnęły, jak przesłuchanie małego chłopca, który opowiadał jej jak ojciec powiesił jego matkę na klamce.

Bohaterka bardzo dużo miejsca poświęca na ocenę kondycji współczesnego wymiaru sprawiedliwości i służb mundurowych. Punktuje rażący brak funduszy i sprzętu, częściowo (bez nazwisk) niekompetencje niektórych osób na wysokich szczeblach. Przede wszystkim pokazuje, dlaczego obraz jej pracy jest wypaczony przez media. Niektóre sprawy nie mają możliwości doczekać się surowego wyroku, bo po prostu nie ma na to zapisów lub paragrafów. Nie ukrywa, że największy chaos do jej pracy wprowadzają politycy, zwłaszcza w przeciągu ostatnich kilku lat doprowadzając do dezorganizacji sądownictwa.

Książka - autor freepik - pl.freepik.com

Niezwykła książka o sztuce baletu – “Mój balet. Opowieść o tańcu: od szkoły do sceny”

Prawdziwa gratka dla miłośników baletu! Dzięki książce Mój balet. Opowieść o tańcu: od szkoły do sceny (https://www.taniaksiazka.pl/moj-balet-opowiesc-o-tancu-od-szkoly-do-sceny-joanna-konczak-p-1291868.html) poznasz codzienne życie tancerzy, dowiesz się, w jakim wieku najlepiej zacząć swoją przygodę z tym rodzajem sztuki, a także odkryjesz zakulisowe ciekawostki największych spektakli baletowych wszech czasów.

Szkoła baletowa od środka

Wyżej wspomniana pozycja czytelnicza przybliża nam codzienność osób uczęszczających do szkoły baletowej. Wiedzą na ten temat dzieli się Aneta Wira-Ostaszyk – tancerka zespołu Polskiego Baletu Narodowego. Dzięki jej wspomnieniom dowiadujemy się między innymi w jakim wieku najlepiej zacząć chodzić na zajęcia z baletu, jak one wyglądają, a także z czego składa się i czym charakteryzuje typowy strój baletnicy. Tancerka dzieli się z czytelnikami również wiedzą na temat tego, czy różni się paczka romantyczna od klasycznej oraz co to takiego. Dowiemy się również do czego służą szpongi i pointy, a także poznamy wiele innych określeń funkcjonujących w świecie baletu.

Ciekawostki ze sceny baletowej

W książce Mój balet. Opowieść o tańcu: od szkoły do sceny znajdziemy również szereg ciekawych informacji dotyczących wystawiania spektakli baletowych. Dowiemy się, na czym polega praca inspicjenta, czym różni się solista od baletmistrza, a także czy w trakcie przedstawienia tancerze porozumiewają się między sobą. Dzięki tej pozycji wydawniczej odkryjemy, jak wygląda praca nad przedstawieniem, ile trwa i co jest niezbędne by spektakl nie okazał się klapą, lecz zebrał owacje na stojąco od publiczności.

Historia baletu

Lektura autorstwa Anety Wiry-Ostaszyk i Joanny Kończak to również wspaniała podróż poprzez historię baletu i najważniejsze przedstawienia, które na zawsze wpisały się w jego niezwykły fenomen. W “Mój balet. Opowieści o tańcu: od szkoły do sceny” znajdziemy informacje, gdzie można obejrzeć najsłynniejsze baletowe spektakle, takie jak chociażby “Jezioro Łabędzie” oraz na jakie mniej znane przedstawienia warto się wybrać.

Ta pozycja czytelnicza to idealna lektura dla wszystkich, którzy interesują się baletem – zarówno jego historią, jak i współczesnym obliczem. Liczne ciekawostki i anegdotki z życia prawdziwych tancerzy umilają czytanie i sprawiają, że pokazane na kartach tej książki historie pomagają nam jeszcze lepiej zrozumieć codzienność ludzi występujących na największych baletowych scenach. “Mój balet. Opowieści o tańcu: od szkoły do sceny” upiększają dodatkowo wspaniałe fotografie, które pozwalają jeszcze lepiej wczuć się w klimat tego artystycznego świata.

Książka - autor freepik - pl.freepik.com
lll